Na afiszu

Strach czai się w mroku

O powieści „Lato utraconych” Anny Kańtoch, Wydawnictwo Marginesy, pisze Magda Kuydowicz. Bohaterem kolejnej powieści Anny Kańtoch jest strach. Boimy się w tej powieści wszystkiego. Tego, co spotka za chwilę Krystynę Lesińską, doświadczoną policjantkę tuż przed emeryturą. Bohaterka niedawno straciła męża, nie bardzo dogaduje się z córką, walczy o miłość ukochanej wnuczki. Cały czas nie daje […]
Opublikowano: 2021-09-27

O powieści „Lato utraconych” Anny Kańtoch, Wydawnictwo Marginesy, pisze Magda Kuydowicz.

Bohaterem kolejnej powieści Anny Kańtoch jest strach. Boimy się w tej powieści wszystkiego. Tego, co spotka za chwilę Krystynę Lesińską, doświadczoną policjantkę tuż przed emeryturą. Bohaterka niedawno straciła męża, nie bardzo dogaduje się z córką, walczy o miłość ukochanej wnuczki. Cały czas nie daje jej także spokoju historia brata, który przed laty zaginął w górach w tajemniczych okolicznościach. Może zostać odsunięta od śledztwa i wysłana na emeryturę. Przejmuje nas strachem również sama  historia najnowszej zbrodni, do rozwiązania której została Krystyna przydzielona.

Historia powieści Kańtoch cofa się w czasie. Jej akcja toczy się w 1999 roku. W starej leśniczówce niedaleko Rudnika nieznany sprawca  morduje pięcioosobową rodzinę. Ocalały chłopak, Kuba, to ofiara porwania; odnaleziony został zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Dwanaście lat temu mały chłopiec zniknął bez śladu nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Świadkowie zeznają, że widzieli jak sam o świcie wyruszył na górski szlak. Nikt go wówczas nie zatrzymał, nie zbudził rodziców. Dlaczego? – zastanawia się policjantka.

Chłopak po odnalezieniu nosił ślady długotrwałego więzienia go w odosobnieniu. Powoli wychodził z traumy. Rodzina zabrała go do leśniczówki na wakacje do Pogańskiego Młyna. Niestety, gdy wreszcie Kubie udało się wrócić do domu, koszmar powrócił. W naturalny sposób Lesińska łączy obie historie, zastanawia się nad tym jak są one ze sobą powiązane. Dlaczego zło prześladuje Kubę od tak dawna? Czy w jego relacjach z rodzicami  i rodzeństwem było wszystko w porządku? Te i inne pytania pozostają bez odpowiedzi, bo świadkowie zdarzeń nie bardzo chcą mówić. Lesińska ledwo sama daje sobie radę ze sobą, ale uparcie krąży wokół dawnej i obecnej historii.

Gdy ofiarą opisanych krwawych zdarzeń staje się dziecko, czytelnik szybko utożsamia się ze śledczym. Podobnie jak bohaterka powieści chcemy szybko odnaleźć przyczyny cierpienia i dziwnych zachowań Kuby. Dopaść mordercę.

Mistrzostwo kryminalnej prozy Kańtoch polega na tym, że nie daje ona nam oczywistych rozwiązań. Autorka kluczy, sprawnie myli tropy i wciąż powraca do zdarzeń, które wydawały się oczywiste, ale takimi nie są. Świadkowie kłamią. Ta sama historia znad Stawu Gąsienicowego opowiedziana przez kilka osób wygląda jednak zupełnie inaczej. Która z opowiedzianej policjantce wersji zdarzeń jest prawdziwa? Gdzie trafił Kuba na tyle lat? Co tak naprawdę stało się po latach w leśniczówce?

Umiejętnie budowany nastrój grozy i napięcia powoduje, że nie potrafimy oderwać się od tej historii. Postaci są wiarygodne w swojej nieporadności, a policjantka chwilami bezradna. Ale mimo zmęczenia i braku poszlak Krystyna Lesińska uparcie poszukuje prawdy. Rozwiązanie sprawy może zadecydować o jej dalszych zawodowych losach. To praca nadaje jej życiu sens. Bardzo przejmujące są rozmowy Lesińskiej z córką i próby nawiązania relacji z wnuczką. Moment, w którym kupuje małej dziewczynce prezent i spod drzwi jej mieszkania zawraca, by przesłuchać świadka, jest tak przejmujący, że aż ścisnęło mi się z żalu serce. Kolejny wysłany przez policjantkę esemes z usprawiedliwieniem do córki doczeka się gorzkiej reakcji. Trudno się dziwić. Policjantka na służbie nie ma rodziny, nie podlega słabościom. Nie zna dnia i godziny. Telefon zawsze dzwoni do niej w nieodpowiedniej chwili. Wymagana jest pełna dyspozycyjność. Gdzie tu miejsce na miłość babci do wnuczki i wyrzuty sumienia z powodu zbyt rzadkich wizyt córki? Czas na ludzkie spawy takie jak plotki przy kawie z przyjaciółką czy wizyta w ulubionej cukierni? Lesińska rozpaczliwie usiłuje pogodzić pracę z  życiem osobistym. Oswoić samotność po stracie męża. Zadbać o siebie choć trochę, by móc spojrzeć w lustro. Policjantka budzi nasze zrozumienie i głębokie  współczucie. Chcemy, by jej się wszystko udało, a zbrodniarz został ukarany. Potrójny twist zastosowany przez pisarkę pod koniec tej ponurej opowieści przekona nas jednak o tym, że nie zawsze ukaranie mordercy jest i powinno być możliwe.

Kolejny znakomity kryminał Anny Kańtoch powinien znaleźć się na półce każdego z miłośników prozy sensacyjnej!

Kategorie:


Cytat Dnia

są w nich po prostu wkurw, chęć rozpieprzenia wszystkiego dookoła, bo nic innego nie da się zrobić, chyba żeby udusić poduszką własnego ojca

Jacek Wakar, z recenzji spektaklu Mateusza Pakuły "Jak nie zabiłem swojego ojca…"

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po klikięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453