Na afiszu

O teatrze, który słucha, daje głos i zmienia perspektywę

O teatrze dokumentalnym, który wsłuchuje się w prawdziwe historie, z Jakubem Tabiszem – reżyserem i dyrektorem artystycznym Festiwalu Teatru na Faktach – rozmawia Wiesław Kowalski. Panie Jakubie, IV edycja Festiwalu Teatru na Faktach nosi tytuł „Atypowo”. Skąd wziął się ten temat i co oznacza dla Pana „atypowość” – zarówno w kontekście ludzkiego doświadczenia, jak i […]
Opublikowano: 2025-06-19

O teatrze dokumentalnym, który wsłuchuje się w prawdziwe historie, z Jakubem Tabiszem – reżyserem i dyrektorem artystycznym Festiwalu Teatru na Faktach – rozmawia Wiesław Kowalski.

Panie Jakubie, IV edycja Festiwalu Teatru na Faktach nosi tytuł „Atypowo”. Skąd wziął się ten temat i co oznacza dla Pana „atypowość” – zarówno w kontekście ludzkiego doświadczenia, jak i języka teatru? Czy możemy dziś mówić o jakiejkolwiek normie, czy raczej o spektrum bardzo różnych głosów i tożsamości, które teatr może – a może powinien – usłyszeć?

Trochę w kontrze do języka literatury buntuję się tutaj przeciwko określaniu ludzi jako „przeciętni” i „szarzy”. Nie ma statystycznego człowieka. Każdy jest inny – „atypowy” na swój sposób – i przejawia się to właśnie w języku potocznym. W naszej pracy skupiamy się na „bohaterach codzienności”, na ich osobistych perspektywach. Co znaczy dzisiaj norma? Wszyscy jesteśmy rozpięci pomiędzy różnymi skrajnościami, bliżej lewej lub prawej strony. A może to właśnie nie ta „rozpiętość” jest najważniejsza, a po prostu wsłuchanie się w drugiego, zawsze innego od nas człowieka?
Chciałbym też jednak zwrócić szczególną uwagę na osoby w spektrum autyzmu, na osoby neuroróżnorodne – i na naszym festiwalu znajdziecie takie opowieści, współtworzone przez osoby neuroatypowe.

Jak zmieniał się Festiwal od swojej pierwszej edycji i na czym polega jego unikalność na tle innych wydarzeń teatralnych w Polsce? Czy był taki moment, w którym zdał Pan sobie sprawę, że to wydarzenie to coś więcej niż tylko przegląd spektakli dokumentalnych?

Teatr jest społeczny, polityczny, uważny i przede wszystkim bliski człowiekowi – takie przekonania towarzyszą mi od początku istnienia Teatru na Faktach i naszych festiwali. Wiele opowieści, wiele perspektyw po prostu nie istnieje w mediach czy na teatralnych scenach. Właściwie podczas każdego festiwalu mam mnóstwo takich momentów – czy to w trakcie spektaklu, czy dyskusji – kiedy zdaję sobie sprawę, że to jest ta opowieść, której jeszcze nigdy nie słyszałem.
Pamiętam spektakl o starszym panu, który codziennie przez trzy lata odwiedzał grób swojego ukochanego psa. W tej pełnej paradoksów historii odbijał się nie tylko osobisty dramat bohatera, jego samotność i porzucenie przez bliskich, ale też jakieś uniwersalne marzenie o bliskości. Ten bohater już nie żyje, ale jego opowieść trwa – została zapamiętana i przedstawiona dziesiątkom ludzi. Bez teatru nie byłoby to możliwe. Czy festiwal jest czymś więcej niż tylko kolejnym wydarzeniem? Wierzę, że jest spotkaniem, na które wszyscy mogą czuć się zaproszeni.

W programie tegorocznej edycji pojawia się silna reprezentacja osób z doświadczeniem g/Głuchoty, osób neuroatypowych, migranckich, nieheteronormatywnych. Jak wygląda proces tworzenia takiego programu? Czy dostępność to dziś bardziej sprawa techniczna, organizacyjna – czy jednak przede wszystkim etyczna i światopoglądowa?

Tworzenie programu takiego festiwalu to szukanie możliwości. Jeżeli pojawiają się głusi artyści, którzy są skłonni opowiedzieć nam świat ze swojej niezwykłej perspektywy – trzeba łapać okazję za przysłowiowe nogi. Trzeba zrobić wszystko, by to się udało. Inaczej stracimy tę niepowtarzalną szansę. Jeżeli pełne determinacji osoby z Ukrainy chcą mówić o swoich trudnych doświadczeniach – trzeba im dać przestrzeń i czas.
To jest oczywiście ryzyko – nigdy nie wiemy, jaki będzie efekt końcowy. Dostępność to po prostu możliwość uczestniczenia. Ale to, czy ktoś z tego zaproszenia skorzysta, wymaga ogromnego wysiłku i regularności. To nie może być tak, że tylko jedno wybrane przez organizatorów wydarzenie jest dostępne. Bo co to wtedy za wybór?

Dużo miejsca poświęcają Państwo językowi. Piszą Państwo o nim jako o czymś bardzo osobistym, emocjonalnym, niekiedy rozedrganym. Czy właśnie w tym nieoszlifowanym, potocznym języku objawia się najpełniej dokumentalny potencjał teatru? I czy teatr może rzeczywiście stać się miejscem, w którym odnajdujemy własny język – taki, którego nie uczyliśmy się w szkole, ale który naprawdę pozwala opowiedzieć, kim jesteśmy?

Proszę posłuchać ludzi w tramwaju i na ulicy. Proszę tak robić przez kilka dni z rzędu. Gwarantuję Panu, że prędzej czy później usłyszy Pan coś zabawnego, coś absurdalnego i coś przenikliwie mądrego.
Wiele problemów, z którymi się borykamy, wynika z niesłuchania i bycia niewysłuchanym. Podczas kursów dokumentalnych przekonujemy uczestników, że jedyne, co trzeba zrobić, by porozmawiać z drugim człowiekiem, to go spytać – właściwie o cokolwiek: Czy pamiętasz swój dzień urodzin? Jaki był? Jak wyobrażasz sobie własny pogrzeb? Kochasz bardziej tatę czy mamę? Czy zakochałeś się kiedyś od pierwszego wejrzenia?
W 95% przypadków usłyszycie odpowiedź – zwłaszcza gdy udowodnicie, że nie jesteście dziennikarzami (śmiech).
Tak naprawdę to również w szkole uczymy się naszego potocznego języka. Proszę nie lekceważyć tej instytucji. Ale mówiony język jest paradoksalny, zapętlony, pełen napięcia, sytuacyjny – i przede wszystkim ma swój rytm! Jak się go nagra i posłucha kilka razy, to słychać muzykę.
A teatr? To punkt styczny. Tutaj można posłuchać innych w spokoju, tutaj też można wsłuchać się w samego siebie. Bohaterowie przedstawieni na scenie tylko w tym pomagają. Pozwalają nam wrócić do choćby takich niewinnych pytań, jak te, które wymieniłem wcześniej.

Wśród spektakli znajdziemy bardzo różnorodne tematy – od sytuacji kobiet żyjących w Afganistanie, przez dramatyczne historie pracowników z Ameryki Łacińskiej, po opowieści o matkach dzieci w spektrum autyzmu czy mieszkańcach znikających ukraińskich wiosek. Skąd pochodzą te historie? Czy to twórcy przychodzą do festiwalu z gotowymi tematami, czy może to Państwo zapraszają ich do rozmowy? Czy któryś z tych projektów szczególnie Pana poruszył lub zaskoczył podczas pracy nad programem?

Życie tworzy najlepsze i najdziwniejsze historie. To brzmi jak truizm, ale mam tysiące stron i godzin nagrań dowodów na prawdziwość tej tezy. My, ludzie, nie przestajemy zaskakiwać. Spektakle i opowiedziane w nich historie biorą się z poszukiwań i zadawania pytań. Często spektakle proponują sami twórcy, część znajdujemy na różnych scenach, inne powstają u nas – po dogłębnym researchu i pracy dramaturgicznej.
Ciągle staramy się zapraszać nowych twórców, zachęcać ich do wysyłania swoich projektów. Bywa też tak, że historia pojawia się na pierwszych stronach gazet, przychodzi do nas z bohaterką.
Trudno mi wskazać najbardziej poruszający spektakl tej edycji. Niech widzowie sami ocenią.
Bardzo się cieszę, że w tym roku wreszcie zaprezentujemy spektakl If Only o dziewczynach mieszkających w Afganistanie. Dzięki technologii, komunikatorom i aplikacjom udało się zajrzeć do wnętrza afgańskich domów. Bohaterki mieszkają tam, są uwięzione, a jednocześnie opowiadają o swoich marzeniach. Jest to też na tyle niebezpieczne, że nie możemy w żaden sposób wymieniać ich nazwisk ani prezentować ich wizerunków online. To zbyt ryzykowne – żyją na co dzień w bezwzględnym reżimie. Ta opowieść wymaga ogromnej ostrożności i szacunku. Tym bardziej cieszę się, że udało się ją pokazać.

Tradycyjnie istotną częścią festiwalu są rozmowy po spektaklach – z bohaterkami i bohaterami, z ekspertkami, z osobami aktywistycznymi. Jakie znaczenie mają te spotkania? Czy właśnie wtedy – w tej rozmowie, tuż po spektaklu – dochodzi do najgłębszego spotkania widza z tematem?

Dyskusje bywają spektaklami samymi w sobie. Żeby było jasne – nie koncentrujemy się podczas nich na artystach i pracy artystycznej. To są rozmowy o tematach obecnych w spektaklach, często bardzo osobistych. Łączymy różne perspektywy – wypowiadają się sami bohaterowie, ale też eksperci, którzy dzięki obejrzanemu spektaklowi odkrywają w sobie pokłady osobistych historii.
To są niezwykłe momenty – kiedy teatr otwiera przestrzeń, a rozmowa staje się jej przedłużeniem. Dla wielu widzów to właśnie w tej rozmowie pojawia się najważniejsze zrozumienie i emocjonalne domknięcie spektaklu.

W tym roku finałem festiwalu będzie trzecia edycja konkursu na dokumentalne czytanie performatywne. Skąd wziął się pomysł na taką formę? Czy to sposób na otwarcie się na młodych twórców i twórczynie? Co decyduje o tym, że dany tekst ma szansę zaistnieć później na scenie jako pełnoprawny spektakl?

Konkursy mobilizują – i twórców, i organizatorów. To świetna forma, by dać szansę młodym autorom na zaistnienie. Główną nagrodą jest realizacja spektaklu w kolejnym sezonie – a to realna możliwość opowiedzenia historii dotąd niesłyszanych.
Spójrzmy chociażby na tegoroczną premierę otwarcia: Szpieg z krainy Głuchych – zwycięzca ubiegłorocznego konkursu. Spektakl/koncert zrealizowany przez g/Głuchych i słyszących artystów. Tekst jest migany, rapowany, wizualizowany w poetycki sposób. To niesamowite spotkanie różnych światów: Marek Śmietana i Edyta Kozub – g/Głusi artyści – oraz performer Łukasz Wójcicki.
O zwycięzcach decyduje jury złożone z ludzi teatru, dziennikarzy, dokumentalistów, aktywistów. Ich wybory są nieoczywiste – i dobrze! Mają zawsze trudne zadanie. Cieszę się, że to nie ja muszę wybierać zwycięzcę.

Czy wierzy Pan, że teatr dokumentalny może mieć wymiar terapeutyczny – zarówno dla widzów, jak i dla samych twórców? Czy opowiedzenie swojej historii lub wysłuchanie historii innych może realnie coś zmienić w człowieku?

Tak – i mam na to dowody. Wiele osób po rozmowach z twórcami spektakli przeżywa coś w rodzaju epifanii. Uświadamiają sobie coś, czego wcześniej nie dostrzegali. Również spojrzenie na siebie „ze sceny” jest jedyne w swoim rodzaju.
Bohaterowie są wzruszeni, zaskoczeni, kiedy widzą aktorów, którzy grają ich samych. Dla wielu z nich to moment ulgi, oczyszczenia, ważnego symbolicznego domknięcia. Ale to działa też na widzów – którzy w tych bardzo różnych historiach często odnajdują samych siebie.

Piszą Państwo, że kultura powinna leczyć, łączyć i pomagać w rozumieniu siebie i świata. Czy naprawdę wierzy Pan, że teatr nadal ma taką siłę? A może wręcz przeciwnie – może potrzebujemy dziś spuścić nieco powietrze z balonika Sztuki przez wielkie „S” i przyjrzeć się uważniej poezji codzienności, tej między punktami A i B?

Te rzeczy wcale się nie wykluczają. Arystofanes leczył komediami – spuszczanie powietrza z balonika działa bardzo dobrze.
To, co teatr może dać osobom potrzebującym „leczenia”, to dystans. Spojrzenie z dystansu na swoją męskość, na relacje z rodzicami, na terapię – tak jak będzie to miało miejsce w śmieszno-poważnej premierze Cudownych rodziców w reżyserii Łukasza Basiaka.
To daje przestrzeń, oddech, chwilę refleksji. W wielu krajach teatr przepisuje się na receptę. Coś w tym jest – i chętnie spróbujemy takiej „recepty” także u nas.

Na koniec – w jakim kierunku chciałby Pan rozwijać Festiwal Teatru na Faktach? Czy są jeszcze tematy, środowiska lub przestrzenie, do których festiwal nie dotarł, a które szczególnie Pana interesują? I czego chciałby Pan, by widzowie wynieśli z tej edycji – ci, którzy wracają co roku, i ci, którzy przyjdą po raz pierwszy?

Chciałbym, żeby widzowie poczuli, że teatr opowiada o rzeczach dla nich samych ważnych.
Bardzo mi zależy też na poczuciu sprawczości – nie musisz być reżyserem czy aktorem, by Twoja opowieść mogła zaistnieć na scenie. A oprócz sceny – masz swoje miejsce podczas dyskusji, w przestrzeni teatru, na warsztatach, w wielu innych wydarzeniach towarzyszących festiwalowi.
To, co przeżywasz, mówisz i czujesz – jest ważne. Jeżeli nasi widzowie wyjdą z takim właśnie poczuciem ważności i uważności, będę szczęśliwy.
Chciałbym, żeby festiwal i Teatr na Faktach były przede wszystkim ciągłą możliwością.

fot. Rafał Skwarek

Kategorie:


Cytat Dnia

są w nich po prostu wkurw, chęć rozpieprzenia wszystkiego dookoła, bo nic innego nie da się zrobić, chyba żeby udusić poduszką własnego ojca

Jacek Wakar, z recenzji spektaklu Mateusza Pakuły "Jak nie zabiłem swojego ojca…"

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po klikięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453