Na afiszu

„Żywa czy tylko ożywiona? Klasyka na 49. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych”

Patrząc na zakończoną edycję konkursu „Klasyka Żywa”, trudno nie odnieść wrażenia, że tytuł wydarzenia staje się nie tyle deklaracją, co pytaniem. Czy klasyka rzeczywiście żyje w polskim teatrze – organicznie, w sposób naturalny, płynący z potrzeby rozmowy z przeszłością? A może jest to klasyka ożywiona – wskrzeszana na potrzeby konkursów, dotacji i doraźnych sezonowych strategii […]
Opublikowano: 2025-07-06

Patrząc na zakończoną edycję konkursu „Klasyka Żywa”, trudno nie odnieść wrażenia, że tytuł wydarzenia staje się nie tyle deklaracją, co pytaniem. Czy klasyka rzeczywiście żyje w polskim teatrze – organicznie, w sposób naturalny, płynący z potrzeby rozmowy z przeszłością? A może jest to klasyka ożywiona – wskrzeszana na potrzeby konkursów, dotacji i doraźnych sezonowych strategii repertuarowych? – pisze Wiesław Kowalski.

Tegoroczna edycja daje mieszany obraz. Z jednej strony, mamy do czynienia z bardzo wysokim poziomem artystycznym – nieprzypadkowo Grand Prix powędrowało do „Ciemności kryją ziemię” Jerzego Andrzejewskiego z Teatru Wybrzeże, spektaklu młodego reżysera Tomasza Fryzła. Jury doceniło jego „odważne pytanie o kondycję etyczną człowieka”, a więc próbę dialogu z klasyką jako żywym nośnikiem wartości, dylematów, niepokojów. Ten wybór napawa optymizmem: klasyka jako wehikuł aktualności, a nie pomnik do odkurzenia.

Z drugiej strony – spójrzmy szerzej: na 107 zgłoszeń zakwalifikowano tylko 7 spektakli konkursowych. To sygnał istotny. Ilość przedstawień opartych na klasycznych tekstach – zwłaszcza polskich – wciąż nie jest zbyt duża. Nadal funkcjonuje przekonanie, że klasyka „nie sprzedaje się” w teatrze repertuarowym tak dobrze jak nowe teksty, współczesne dramaty czy teatr dokumentalny. Można odnieść wrażenie, że twórcy sięgają po klasykę często dopiero wtedy, gdy mają ku temu motywację instytucjonalną – jak właśnie konkurs „Klasyka Żywa”.

Wśród siedmiu zakwalifikowanych spektakli mamy niemal równowagę: cztery inscenizacje polskich autorów (Andrzejewski, Fredro, Różewicz, Wyspiański) i trzy adaptacje klasyki obcej – z czego jedna to Platon (!), czyli teatr filozoficzny w czystej postaci (nagrodzone „Państwo/Der Staat” Jana Klaty), druga to Lem, który balansuje między kanonem a popkulturą, a trzecia – Shakespeare, czyli klasyk nad klasykami. Ten wybór pokazuje ciekawy zwrot: klasyka obca w polskim teatrze nie dominuje, ale coraz częściej jest przetwarzana przez lokalne estetyki i konteksty.

W warstwie estetycznej konkurs pokazał, że mamy dziś kilka równoległych nurtów podejścia do klasyki:

  • Reinterpretacja przez pryzmat współczesnej polityki i etyki – jak w „Ciemnościach…” czy „Państwie”.
  • Eksperymenty formalne i adaptacyjne – jak w „Weselu” Mai Kleczewskiej, gdzie klasyk staje się sceną konfliktu pokoleń, idei i stylów.
  • Tradycyjne, choć inteligentnie zrealizowane inscenizacje – jak „Zemsta” w reżyserii Michała Zadary, która wciąż potrafi bawić i angażować.

Widać też pewien powrót do kolektywnego myślenia o aktorstwie – choć nagrody indywidualne trafiły do wielu wybitnych wykonawców, jury nie bało się przyznać także nagrody zbiorowej dla zespołu spektaklu „Do piachu”. To sygnał, że klasyka niekoniecznie wymaga gwiazd – wymaga zespołu.

Czy jesteśmy w stanie stagnacji? Nie. Ale nie jesteśmy też w stanie bujnego rozwoju. Mamy raczej do czynienia z momentem przejściowym: twórcy wiedzą, że klasyka może być ważnym narzędziem dialogu ze współczesnością, ale jeszcze nie zawsze wiedzą, jak ją „przyswoić” widowni, która oczekuje emocji, a nie lekcji historii literatury.

W porównaniu z latami 90. czy początkiem XXI wieku – gdzie klasyka była obecna niemal na każdym afiszu, często w sposób zachowawczy i akademicki – dzisiejszy teatr stawia na interwencyjność, autorskość i aktualność. To dobrze. Ale przed nami kolejne pytania: jak sprawić, by klasyka była częścią repertuaru nie tylko przy okazji konkursu? Jak zainteresować nią młodszych twórców i widzów? Jak nie przegapić momentu, w którym klasyka stanie się „egzotyczna”?

Tegoroczna edycja „Klasyki Żywej” pokazuje jedno: klasyka wciąż może nas poruszać, jeśli odważymy się potraktować ją jako rozmówcę, a nie relikt. I choć jeszcze nie wszystko gra, to jednak – teatr mówi wyraźnie: „Klasyka? Tak, ale po swojemu”.

fot. Teatr Kochanowskiego w Opolu

Kategorie:


Cytat Dnia

są w nich po prostu wkurw, chęć rozpieprzenia wszystkiego dookoła, bo nic innego nie da się zrobić, chyba żeby udusić poduszką własnego ojca

Jacek Wakar, z recenzji spektaklu Mateusza Pakuły "Jak nie zabiłem swojego ojca…"

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po klikięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453